Analiza Transakcyjna

Niektórzy z nas nie potrafią się wyzłościć jawnie. A w niektórych głęboko tkwi mały oszuścik albo manipulant. A jeszcze inni uruchamiają gadzi mózg w wielu życiowych sytuacjach, bo mają taki skrypt życiowy. Dzisiaj przypomnimy metodę zwaną „analizą transakcyjną”, która przybliży w dużym skrócie skąd takie zachowania w nas się biorą.

Od naszych najmłodszych lat ważne dla nas osoby bardzo znacząco wpłynęły na to jak radzimy sobie  w relacjach  z drugim człowiekiem. Dziecko do 8 roku życia traktuje wszystko co dostaje od rodziców jak aksjomaty. Te niezwykle ważne osoby dla nas przygotowują nas latami do życia w społeczeństwie. Pokazują wartości i uczą przestrzegania norm. Robią dla nas wszystko najlepiej jak potrafią. Niestety w tym szczodrym pakiecie otrzymujemy sporo zbędnego balastu – niekoniecznie dla nas dobrego. Jako dzieci bezkrytycznie bierzemy co nam dają bliscy, nie umiemy wartościować na tym etapie otrzymywanych darów rodzicielskich. Innymi słowy piszą za nas i dla nas skrypt życiowy. Większość to prawdziwe dary, jednak zdarzają się niepotrzebne zachowania, które potem przez lata powielamy i w dorosłym życiu po prostu należy się z nimi rozprawiać. Po co? Aby budować lepsze relacje z innymi oparte na zaufaniu, mieć spokojną siłę w sobie, skuteczniej radzić sobie z codziennymi problemami. I czerpać z życia radośnie jak tylko dzieci to potrafią.

Analiza transakcyjna to nic innego jak analiza transakcji – w tym rozumieniu jako wymiana transakcji to komunikaty, które wymieniamy jako ludzie między sobą każdego dnia i w różnych sytuacjach.

Stany „ja” w analizie transakcyjnej ( dalej przyjmiemy skrót AT) dzielą się na 3 różne grupy:

  1. Rodzica
  2. Dorosłego
  3. Dziecka

Rodzic składa się z 4 stanów. Dorosły jest niepodzielny i jest w nas aż 7 zachowań dziecięcych. W żaden sposób nie łączyć ze stanami biologicznymi.

Pokażmy teraz co każdy z nas nosi w sobie. Po kolei.

Rodzic składa się z „dobrego rodzica” i „złego rodzica”. Ogólnie Rodzic to ktoś taki w nas , który przekazuje nam wszelkie reguły życiowe, wartości i przekonania, normy

Dorosły to zbiór informacji, analizowanie sytuacji, strategie – bez norm i potrzeb

Dziecko to wszystko co żyje w nas: ma energię, pragnienia, swoje potrzeby

Ten podział sam w sobie oczywiście nie rodzi dla nas problemów. Dopiero ich podział na dobre i złe strony danego „ja” pokazuje nam co w nas tak naprawdę broi.  Czasem dotkliwie i ze sporymi dla nas  stratami.

Rodzic dzieli się na rodzica normatywnego PLUS , który potrafi stawiać granice w naszym życiu, ustala reguły społeczne, szanuje autorytety, zakazuje i nakazuje, ma jasny system zasad. Jeśli mamy go sporo w sobie to, najprawdopodobniej rzadko mamy problem z rozróżnieniem co nam wolno, a co nie.

Rodzin Krytyczny MINUS to taki gość w nas, który chce kontrolować wszystko, kontestuje wszystko, nikogo nie docenia, obwinia wszystkich o swoją sytuację, lekceważy innych i wreszcie umniejsza poczucie wartości innych osób. Krytykanctwo to jego codzienność.

Rodzic opiekuńczy PLUS troszczy się, otacza opieką, motywuje, wspiera, chwali i dodaje odwagi. Ma wysoki poziom empatii. Pomaga wtedy kiedy ktoś o takie wsparcie poprosi.

Rodzic opiekuńczy MINUS buduje wokół siebie wyuczoną bezradność, biegnie wszystkim z pomocą nawet wtedy kiedy pomoc jest niepotrzebna, robi coś za kogoś, tak naprawdę nie chce pomagać, ale zmusza się do tego. Wiele rzeczy robi z poczucia winy nie z prawdziwej chęci. Pełen frustracji osobnik w nas, który jest obrażony na cały świat, iż nie docenia jego poświęcenia.

Stany PLUSOWE budują dobre relacje z innymi, świat się zieleni wokół nas i mamy w sobie spokojną siłę i stabilne relacje z innymi.

Stany MINUSOWE sieją prawdziwe spustoszenie w nas. I na poziomie relacji i w rozwiązywaniu codziennych problemów. Nadmiernie krytyczny Rodzic potrafi tak stłamsić nas i otocznie, że lata całe wychodzimy z poczucia niskiej samooceny i wiele lat pracy nas czeka, by pozbyć się tego niepotrzebnego skryptu życiowego.

Dorosły jest beznamiętny, nie podzielny nie ma odczuć ani żadnych emocji. Nie wartościuje, nie nakazuje po prostu analizuje dane, które posiada. Zawsze jest dobry. W sytuacjach kiedy np. potrzebujemy wziąć kredyt to stan „ja” dorosły w nas analizuje czy możemy, czy nie mamy za dużo innych obciążeń, czy zdołamy spłacić etc.

Dzieci w nas zaś dzielą się aż na 7 stanów. 3 z nich są dobre tzw. zielone, 4 zaś złe i mocno komplikują nam życie i pogarszają naszą jakość życia. Nazwijmy je czerwone.

Zaczynamy od tych zielonych dzieci w nas. Czyli tych +

Pierwsze ze stanów „ja” dziecięcych to dziecko przystosowane. To taki stan w nas, który łatwo przystosowuje się do zmieniających się okoliczności,  kontroluje emocje, dostosowuje się do otoczenia, gdyż takie są zasady. Przestrzega je. Jest grzeczne ( nie ugrzecznione),  jeśli trzeba np. przychodzić punktualnie do pracy to robi to zawsze. Taka norma i się z nią nie dyskutuje.

Drugie dziecko to dziecko twórcze. Jest otwarte, kreatywne. Jeśli coś nie działa to szuka innych rozwiązań. Jeśli staje pod murem i nie ma już innego wyjścia, to nie wali głową w mur tylko zawraca i szuka innego nawet nietypowego wyjścia z sytuacji. Ufne, prostolinijne i bezpośrednie .

Trzecie dziecko to dziecko spontaniczne. Taki osobnik w nas, który nie ma żadnych problemów z wyrażaniem swoich emocji, jest pełne zaangażowania w to co robi, jest radosne i działa z pasją. Wychodzi poza utarte schematy życiowe, podejmuje śmiało ryzyko zmian. Otwarcie dzieli się z innymi swoimi wrażeniami.

To na tyle dobrych czyli zielonych stanów dziecięcych w nas.

Czas na czerwone rozbójniki czyli stany MINUSOWE

Pierwszy z nich to dziecko spontaniczne MINUS. Jeśli za dużo tego dzieciaka w nas to czas na refleksję, gdyż w każdej chwili możemy mieć spore kłopoty. Cóż on wyprawia w nas w takim razie? Otóż to mały manipulant, lekceważy wszelkie sygnały zagrożenia, nieufne wobec otoczenia. Nadmiernie naraża się na niebezpieczeństwo , nie ma prawie żadnych hamulców. Jest złośliwe i nadmiernie emocjonalne. Często to taki mały wulgarny dzieciak buszuje w nas.

Drugi to dziecko twórcze MINUS. Oj to taki mały oszuścik w nas – jeśli np. nie ma szefa to szybciutko skorzysta z okazji i wyjdzie wcześniej z pracy, egocentryk. Wykorzystuje słabości innych, manipuluje emocjami, kłamczuszek. I „podpuszczacz”. Coś wie i zna już odpowiedź, a i tak udaje, ze nie wie i sprawdza innych czy mówią prawdę. Taki zakup kontrolowany stosuje. Nic wprost.

Trzecie to dziecko podporządkowane MINUS oczywiście. Nadmiernie podporządkowany człowieczek, który nigdy nie wypowiada swojego zdania. Pełne strachu, obaw przed odrzuceniem. Niczego nie komunikuje wprost. Wielki konformista w nas. Podejrzliwy, unikający odpowiedzialności. Z bardzo niskim poczuciem własnej wartości. Przesadnie podporządkowane wszelkim normom.

Czwarte dziecko ostatnie już, to dziecko zbuntowane MINUS naturalnie.  To prawdziwy agresor w nas. Nie uznaje żadnych autorytetów, prowokacyjne i stale niezadowolone. Zaczepne z myśleniem dychotomicznym – tak-nie. W komunikacji z innymi zazwyczaj wyróżnia go hasło : nie bo nie. Bardzo trudny zawodnik.

Czas na podsumowanie. Te czerwone stany w nas powodują, iż nasze życie jakościowo jest słabe. Jeśli zbyt dużo mamy w sobie tych czerwonych stanów to z całą pewnością nie jesteśmy dla siebie dobrzy, a i otocznie nie lubi zanadto ich towarzystwa. Kto z nas chciałby mieć do czynienia ze krytykantem, samolubem, manipulantem, egoistą i z takimi osobami budować trwałe relacje. Zazwyczaj wtedy bierzemy w nogi w pas i w nogi.

Najważniejsza jest świadomość skąd takie zachowania w nas się biorą. I jak tylko mamy ochotę to zawsze możemy zazielenić nieco świat zmieniając stopniowo te czerwone zachowania, które nam mocno dokuczają i czas najwyższy się z nimi rozprawić.

AT nazywa te stany „ja” byśmy w sposób jasny i przejrzysty mogli zaglądnąć w nasze wnętrze i zrozumieć działania naszych stanów ego.

Dziękuję za uwagę i …zazieleniajmy nasz świat.

Podziel się

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Share on print
Drukuj

Zostaw komentarz